Skąd się wziął szwedzki stół?

2020-05-15

Wszyscy znamy to określenie. Szwedzki stół stał się synonimem pewnego rodzaju przyjęcia. Skąd w języku polskim powstało takie określenie? Historia jest dla nas, Polaków, bardzo chwalebna.
 
Było to podczas szwedzkiego najazdu na Polskę w wieku XVII. Ówczesne czasy i koleje losu naszej ojczyzny poznaliśmy dobrze dzięki powieściom Henryka Sienkiewicza. Historia powstania pojęcia jest równie interesująca jak książki naszego noblisty. Wojska szwedzkie w 1656 roku przetoczyły się po naszych ziemiach błyskawicznie, napotykając na niewielki opór. Jedynie w warownych twierdzach ostała się polska władza. Jedną z takich twierdz był Zamość, rządzony wówczas przez Jana II Zamojskiego, zwanego „Sobiepanem”. Był on jednym z tych magnatów, którzy nie złamali swego słowa danego królowi polskiemu, nie miał zatem zamiaru poddawać twierdzy i miasta Szwedom, na czele których stał sam król szwedzki Karol X Gustaw. Rozpoczęło się oblężenie, ale nie przyniosło ono spodziewanego przez najeźdźców skutku – twierdza nie straciła ani jednego obrońcy podczas odpierania ataków.
 
Szwedzki król nie chciał przyjąć do wiadomości faktu porażki. Zaczął nalegać na przemarsz wojsk pod murami twierdzy, na co Zamojski również nie wyraził zgody. W końcu, by wyjść z całej tej sytuacji z twarzą, Karol X Gustaw poprosił Zamojskiego o wydanie pożegnalnej uczty, licząc prawdopodobnie na to, że uda mu się wówczas wejść do twierdzy na prawach gościa. Słynący z iście polskiej fantazji Zamojski starał się z kolei nie dopuścić do poddania się szwedzkiemu władcy. Uczty jednak odmówić nie mógł, uchybił by tym samym regułom staropolskiej gościnności. Za wszelką cenę musiał coś wymyślić.
 
Ucztę przygotowywano długo. Pieczono i gotowano przeróżne potrawy, na stoły trafiły piękne obrusy, drogie wina i zastawy stołowe. Wszystko było perfekcyjnie przygotowane, stosownie do rangi gościa i samego gospodarza. W chwili, gdy cała uczta była gotowa, okazało się, w czym tkwi haczyk. Otóż nigdzie nie ustawiono żadnych mebli służących do siedzenia. Cały posiłek miał się odbyć na stojąco. Zdeprymowani takim obrotem sprawy Szwedzi odeszli, a Polacy na urządzanie przyjęć na stojąco zaczęli mówić „szwedzki stół” właśnie. Sami Szwedzi, z przyczyn rzecz jasna dość zrozumiałych, milczą o tej niesławnej dla nich historii. Dopiero niedawno kustosz zamojskiego muzeum odkrył dokumenty opisujące powyżej przytoczone wypadki.
 
Czy ta historia jest prawdziwa? Trudno dziś jednoznacznie to stwierdzić. Polscy magnaci niejednokrotnie zapisali się w historii właśnie dzięki swoim zupełnie niekonwencjonalnym zachowaniem. Być może i w tej opowieści tkwi ziarno prawdy. Niezależnie zaś od jej prawdziwości, jest to po prostu ciekawa historia, którą można opowiadać w towarzystwie.  
 
Autor: Marcin Łukasiewicz
 
 
Do góry