Kilowaty fotowoltaiczne w natarciu

2020-07-01

Jeszcze kilka lat temu, gdy fotowoltaika stawiała u nas w Polsce pierwsze, niemrawe kroki, na zachodzie radziła sobie całkiem nieźle. U nas montowali panele fotowoltaiczne tylko najbogatsi. Mało kogo bowiem stać było na akumulatory, które nie dość, że były drogie w zakupie, to jeszcze utrudniony był ich serwis.
 
Dziś wiemy, że "zachód" dotarł i do nas. Oprócz licznych dofinansowań, możemy z powodzeniem również odliczyć sobie montaż fotowoltaiki od podatku, w ramach tak zwanej “ulgi termomodernizacyjnej”. Zmieniło się wiele, również w temacie montażu fotowoltaiki na dachach domów, czy firm. Śląsk od zawsze był specyficznym regionem, dlatego firmy z całej Polski walczą również o klienta mieszkającego w naszym regionie. Dla jednych to dobre, bo większa konkurencja oznacza większe korzyści, jest po prostu taniej i tyle. Ale taniej raczej nie znaczy dobrze. W efekcie gro instalacji nie posiada uziemienia, bo klient nie widzi a wykonawca oszczędza na materiałach i na pracy swoich pracowników. Tymczasem mało kto wie, ale wystarczy jedna burza i nasza instalacja może odmówić posłuszeństwa. Brak uziemienia może skończyć się awarią falownika, który należy przecież do najdroższych elementów całego systemu.
 
To nie koniec, mało której z firm instalacyjnych opłaca się jechać na naprawę systemu, bo w tym samym czasie instalatorzy mogą z powodzeniem zainstalować nową mikroelektrownię, zarabiając jednocześnie dużo więcej. Marnej jakości zabezpieczenia, typowe chińskie podzespoły, błędy montażowe itp. itd. Generalnie jakość zeszła na dalszy plan. Pytanie dlaczego tak się dzieje? Przecież to produkt, który dopiero po 5-7 latach się zwraca?! Pracując na co dzień z fotowoltaiką, obserwujemy mnóstwo błędów montażowych, gro firm prześciga się w szybkości montażu - najlepiej gdy całość działa u klienta w 1-2 dni. Efekt? Błędy pomiarowe, fuszerka montażowa i marnej jakości moduły, falowniki. Czasem można odnieść wrażenie, że instalujemy całość na kilka lat, tymczasem przecież założenie jest takie, że instalacja sprawnie, bez obsługowo funkcjonuje przez lat 20-25. 
 
Niestety to nadal nie koniec problemów związanych z montażem. W internecie, zwłaszcza za pośrednictwem  mediów społecznościowych ogłasza się mnóstwo firm z tej branży. Bardzo szybko okazuje się, że to firma z Warszawy, Gdańska a na Śląsku posiada jedynie podwykonawców. Nie ma możliwości by się spotkać, nie ma możliwości by porozmawiać, w razie problemów instalacyjnych jesteśmy zostawieni sami sobie. Ostatnio mieliśmy podobną sytuację. Dzwonił do nas przedstawiciel firmy z Torunia. Podwykonawca odmówił pracy, w efekcie nikt na miejscu się nie pojawił a zleceniobiorca nie mógł pojawić się na miejscu bo przecież z montażem i znajomością systemów ma niewiele wspólnego. Nadomiar złego jego firma zlokalizowana jest setki kilometrów od miejsca montażu. Klientka, gdy tylko się dowiedziała o systemie funkcjonowania od razu odmówiła współpracy i trudno się dziwić. Ewidentnie ktoś za wszelką cenę chce zepsuć rynek!
 
Dlatego uważajmy, nie dajmy się zwieść cenie, i podpisujmy umowy z pełną wiedzą działalności firmy!

Autor: Marcin  Rozner
 
Do góry